Dom biały. T.1 (Kock Paul)
Strona 14
chciałbym koniecznie pogadać z Tenaïdą, wstępowałem na los do ich pokoju, pukałem, nikt mi nie odpowiadał; lecz zchodząc ze schodów usłyszałem głos twojej gitary, a wiedząc że uczysz na niej grać pannę Franciszkę, sądziłem, ze są wszystkie u ciebie?"
— "Niestety! nie; — są dotąd w sklepie, ledwie za dobrą godzinę powrócą na górę; niezmiernie mie to martwi, bo i ja mam pilny interes do Franusi."
— "To, czyż niema sposobu, żeby im oznajmić, że my tu jesteśmy i czekamy?" — "Och! broń Boie byśmy poszli do sklepu, gniewałyby się; jest to najmocniej zabronionem, a potem, i jabym sam tego nigdy nie zrobił... Będąc w publicznem urzędowaniu, trzeba zachować decorum; teraz osobliwie, niezmiernie na to maja oko." — "To też można nie wchodząc do sklepu, zwabić te panny,"
— "Niestety! nie; — są dotąd w sklepie, ledwie za dobrą godzinę powrócą na górę; niezmiernie mie to martwi, bo i ja mam pilny interes do Franusi."
— "To, czyż niema sposobu, żeby im oznajmić, że my tu jesteśmy i czekamy?" — "Och! broń Boie byśmy poszli do sklepu, gniewałyby się; jest to najmocniej zabronionem, a potem, i jabym sam tego nigdy nie zrobił... Będąc w publicznem urzędowaniu, trzeba zachować decorum; teraz osobliwie, niezmiernie na to maja oko." — "To też można nie wchodząc do sklepu, zwabić te panny,"
— " Doprawdy, od godziny już jestem w domu, i nie wiem co sobie z tem począć !.." — " Czekajże no!... mnie nigdy nie brak sposobów, czy jest w tym domu oddźwierny?" — Nie — "Tem lepiej, można co chcąc dokazywać... Czy niemasz dwóch lub trzech talerzy?"
— "Talerzy, to się nie znajdzie, bo ja nigdy w domu nie jadam. " — "To moie, salcierke, albo waskę.... co chcesz,"
Robino szuka w szafie i wynosi salaterkę porcelanową i fajansowy talerzyk, mówiąc: "Tyle tylko znalazłem."
— "Doskonale! odpowiada pisarek biorąc te dwie rzeczy." — "Cóź z tem zrobisz?" — "Zobaczysz, idź za mną, i jak będziem koło sklepu, krzycz razem ze mną na całe gardło."
To mówiąc zbiega szybko, trzymając w jednym ręku talerz, w drugim salaterkę; Robino idzie zanim, pełen cie-
— "Talerzy, to się nie znajdzie, bo ja nigdy w domu nie jadam. " — "To moie, salcierke, albo waskę.... co chcesz,"
Robino szuka w szafie i wynosi salaterkę porcelanową i fajansowy talerzyk, mówiąc: "Tyle tylko znalazłem."
— "Doskonale! odpowiada pisarek biorąc te dwie rzeczy." — "Cóź z tem zrobisz?" — "Zobaczysz, idź za mną, i jak będziem koło sklepu, krzycz razem ze mną na całe gardło."
To mówiąc zbiega szybko, trzymając w jednym ręku talerz, w drugim salaterkę; Robino idzie zanim, pełen cie-
www.niepublikowany.pl