Dom biały. T.1 (Kock Paul)
Strona 22
tność mężczyzn! oj! ty wart jesteś, żebym zamiast ułożenia papilotów, wszystkie włosy z głowy ci wyrwała!..."
— "No! no ! Franusiu!...
— "Nie ruszaj się — ale to nie koniec: Panu Fidelio, nie dość było, ze miał na swoje usługi, ładną, dwódziestoletnią blondynkę, jeszcze się umizgał do jakiejś mężatki;... a ta mężatka, jak się zdaje..."
— "O! rwiesz mię za włosy!..."
— "O! co się tycze tego, to niegodziwie. Niech osoba wolna, robi co się jej zamarzy,.. pozwalam ! ale mężatka, chybaby mąż był tyran, skąpiec, sknera..."
— "Franusiu! dziewiąta godzina już wybiła!..."
— "To dobrze! wystarczy ci jeszcze czasu na umizgi. Otoż służący uważał, że jego pani bardzo często chodziła rozmawiać z panem Fidelio; że Fidelio zamiast zgody, w której żył ze swoją go-
— "No! no ! Franusiu!...
— "Nie ruszaj się — ale to nie koniec: Panu Fidelio, nie dość było, ze miał na swoje usługi, ładną, dwódziestoletnią blondynkę, jeszcze się umizgał do jakiejś mężatki;... a ta mężatka, jak się zdaje..."
— "O! rwiesz mię za włosy!..."
— "O! co się tycze tego, to niegodziwie. Niech osoba wolna, robi co się jej zamarzy,.. pozwalam ! ale mężatka, chybaby mąż był tyran, skąpiec, sknera..."
— "Franusiu! dziewiąta godzina już wybiła!..."
— "To dobrze! wystarczy ci jeszcze czasu na umizgi. Otoż służący uważał, że jego pani bardzo często chodziła rozmawiać z panem Fidelio; że Fidelio zamiast zgody, w której żył ze swoją go-
sposią, ciągle się z nią kłócił... Ale i służąca może mieć silne namiętności; to się wydarza. Przez zemstę tedy, gospodyni idzie do męża tej pani, i pyta go, czyby sobie nie życzył być świadkiem schadzki urzędnika z jego żoną. Mąż rozjątrzony zgadza się, każe sprowadzać pojazd, siada do niego z blondynką, która ma oznajmić, kiedy czas się zatrzymać; ale w drodze... Otoż to najśmieszniej temu panu mężowi, gospodyńka przypadła do smaku, chce na niej złość swoją wywrzeć, mówiąc: "Oni nas oboje oszukują, zemścijmy się oboje. " Gospodyńka ani słucha, opiera się — jegomość napiera się. Znudzona naleganiem jego, każe stanąć, otwiera drzwiczki, wyskakuje z pojazdu; on za nią — padł na bruk i nos rozbił: tymczasem gospodyńka aby uniknąć jego wzroku, wbiega do najbliższego domu... to jest do naszego, i znajduje...
www.niepublikowany.pl