Dom biały. T.1 (Kock Paul)
Strona 33
wędki posłuchać, to będzie zabawniejsze, bo rozmowa kobiet, jest dowcipniejsza... jeśli która jest dowcipna — Otoż właśnie dwie kobiety zajęte, jak się zdaje, bardzo żywą rozmową !... Jest tam i premie krzesło koło nich."
Robino z miną cale obojętną siada przy dwóch ładnych kobietkach, i przechylając się ku nim niby od niechcenia, podsłuchuje urywki ich rozmowy.
— "Tak, moja droga, dobrzem go osądziła... Słusznie niewierzyłam jego miłosnym wyznaniom!.... przysięgom!.. westchnieniom!... A jednak nie wyobrażasz sobie, z jaką pozorną szczerością mówił mi, że odtąd będzie stateczny, wierny i mnie tylko kochać będzie! Jak to można kłamać tak bezecnie!.."
Robino spogląda i widzi ładną brunetkę, której twarzyczkę żywą i dowcipną,
Robino z miną cale obojętną siada przy dwóch ładnych kobietkach, i przechylając się ku nim niby od niechcenia, podsłuchuje urywki ich rozmowy.
— "Tak, moja droga, dobrzem go osądziła... Słusznie niewierzyłam jego miłosnym wyznaniom!.... przysięgom!.. westchnieniom!... A jednak nie wyobrażasz sobie, z jaką pozorną szczerością mówił mi, że odtąd będzie stateczny, wierny i mnie tylko kochać będzie! Jak to można kłamać tak bezecnie!.."
Robino spogląda i widzi ładną brunetkę, której twarzyczkę żywą i dowcipną,
pokrywa chmurka nieukontentowania osłoniona przymuszonym uśmiechem.
— " Moja Źenny, zdaje mi się, żeś ty trochę nie rada z wypróbowania miłości Alfreda..."
— "Nie rada!? owszem i bardzo... ani na chwilę mu niewierzyłam.... U kobiet niema on dobrej stawy."
Tu zaczęto mówić ciszej, Robino już nic słyszeć nie może, ale myśli sobie — "Jest tu mowa o Alfredzie... chwała Bogu... Jest to kobieta, do której się zapewne umizgał... Ach! to zabawnie."
Druga z rozmawiających, równie młoda i ładna, odpowiada po chwili — "Więcejbym bez porównania wierzyła Edwardowi Borną, jago przyjacielowi, nie jest tak płochy, tak niestały jak Alfred; ładny chłopiec ten Edward,... zgrabnie wygląda."
— "Mój Boże, moja droga, i on nic
— " Moja Źenny, zdaje mi się, żeś ty trochę nie rada z wypróbowania miłości Alfreda..."
— "Nie rada!? owszem i bardzo... ani na chwilę mu niewierzyłam.... U kobiet niema on dobrej stawy."
Tu zaczęto mówić ciszej, Robino już nic słyszeć nie może, ale myśli sobie — "Jest tu mowa o Alfredzie... chwała Bogu... Jest to kobieta, do której się zapewne umizgał... Ach! to zabawnie."
Druga z rozmawiających, równie młoda i ładna, odpowiada po chwili — "Więcejbym bez porównania wierzyła Edwardowi Borną, jago przyjacielowi, nie jest tak płochy, tak niestały jak Alfred; ładny chłopiec ten Edward,... zgrabnie wygląda."
— "Mój Boże, moja droga, i on nic
www.niepublikowany.pl