Dom biały. T.1 (Kock Paul)
Strona 38
ną, iż Alfred spotkawszy go przy jednym ze stolików, na którym grano, zatrzymuje mówiąc." Jakąż masz minę, mój kochany Robino... nieposzczęściła ci się gra zapewne?"
— "Przegrałem sto talarów! "
— "Nic to, to się odegrasz... "
Alfred odchodzi, a Robino powiada:
— "Dobry chłopiec, to nic!!.. Gdybym przegrał sto talarów, nigdybym się po nich nie pocieszył!... Ale pewny jestem ze tego nie zrobię, bo niemam tylko dwadzieścia pięć franków;... spróbujmy... może wygram; powiadają jednak, że w tych licznych zgromadzeniach nic dobrze jest grac w karty... Ale u Barona de Marsej, muszą być sami tylko uczciwi ludzie;... wszak to równo, będę dosta. wiał do wygrywającego — to najlepiej."
Robino zbliża się do stolika, pytając "Przy kim szczęście?" Ale szczęście zmie-
— "Przegrałem sto talarów! "
— "Nic to, to się odegrasz... "
Alfred odchodzi, a Robino powiada:
— "Dobry chłopiec, to nic!!.. Gdybym przegrał sto talarów, nigdybym się po nich nie pocieszył!... Ale pewny jestem ze tego nie zrobię, bo niemam tylko dwadzieścia pięć franków;... spróbujmy... może wygram; powiadają jednak, że w tych licznych zgromadzeniach nic dobrze jest grac w karty... Ale u Barona de Marsej, muszą być sami tylko uczciwi ludzie;... wszak to równo, będę dosta. wiał do wygrywającego — to najlepiej."
Robino zbliża się do stolika, pytając "Przy kim szczęście?" Ale szczęście zmie-
nia się wkrótce, przegrywa swoje dwadzieścia pięć franków. Wówczas kryjąc ile możności zły humor, oddala się.
— "Otoż i po niedzielnych projektach! Franusia pójdzie sobie na obiad do ciotki... a ja sobie będę grać na gitarze!... Otoż to potrzeba było ubierać się, najmować pojazd i przyjeżdżać tutaj.... Otoż to zabawa!... kobiety sobie żartują!... męszczyzni patrzą jak na raroga, gracze ogrywają, nim się człowiek obejrzy!.. Oj Franusia prawdę mówi, lepiej się zabawić można u pani Saki, albo w teatrze Fiunambiul, kiedy grają Zbrojne widmo (Fantòme armé). Pójdę do buffetu.... kiedy lodów w kieszeń schować nie mogę, to mogę wziąść pomarańcz lub ciasteczek."
Robino idzie do buffetu, nie było już pomarańcz, ale ciastek co niemiara; napycha niemi kieszenie, i idzie ku wscho-
— "Otoż i po niedzielnych projektach! Franusia pójdzie sobie na obiad do ciotki... a ja sobie będę grać na gitarze!... Otoż to potrzeba było ubierać się, najmować pojazd i przyjeżdżać tutaj.... Otoż to zabawa!... kobiety sobie żartują!... męszczyzni patrzą jak na raroga, gracze ogrywają, nim się człowiek obejrzy!.. Oj Franusia prawdę mówi, lepiej się zabawić można u pani Saki, albo w teatrze Fiunambiul, kiedy grają Zbrojne widmo (Fantòme armé). Pójdę do buffetu.... kiedy lodów w kieszeń schować nie mogę, to mogę wziąść pomarańcz lub ciasteczek."
Robino idzie do buffetu, nie było już pomarańcz, ale ciastek co niemiara; napycha niemi kieszenie, i idzie ku wscho-
www.niepublikowany.pl