Dom biały. T.1 (Kock Paul)
Strona 39
dom, kiedy go Edward spotyka i zatrzymuje.
— "Dobry wieczór, Robino! jeszcześmy się nie widzieli... tyle tu jest osób:.,"
— "To prawda... między nami jednak mówiąc, takie tłumne zgromadzenia wcale nie są zabawne, i właśnie dlatego, chciałem wychodzić."
— "Tak prędko ?.. dopiero druga... Oh! zostań jeszcze; wiesz dobrze, że Alfred chce abyśmy, jak się wszystko ukończy, jedli wieczerze u niego... i wolno sobie pogawędzili."
— "Ach! tegom nic wiedział..; ale kiedy tak.. to co inszego... Djabła tam!
gdybym był wiedział, nie byłbym się tak objadł!... Ale to wszystko jedno!.. ja zostaję."
— "Przejdźmy się.... poszukamy ładnych tancerek."
— "Dobry wieczór, Robino! jeszcześmy się nie widzieli... tyle tu jest osób:.,"
— "To prawda... między nami jednak mówiąc, takie tłumne zgromadzenia wcale nie są zabawne, i właśnie dlatego, chciałem wychodzić."
— "Tak prędko ?.. dopiero druga... Oh! zostań jeszcze; wiesz dobrze, że Alfred chce abyśmy, jak się wszystko ukończy, jedli wieczerze u niego... i wolno sobie pogawędzili."
— "Ach! tegom nic wiedział..; ale kiedy tak.. to co inszego... Djabła tam!
gdybym był wiedział, nie byłbym się tak objadł!... Ale to wszystko jedno!.. ja zostaję."
— "Przejdźmy się.... poszukamy ładnych tancerek."
— Dobrze, dobrze, ale co tańcować to już nie mogę."
Robino przyciska kieszenie, żeby nie odstawały, i idzie za Edwardem, mówiąc: "To nie szkodzi, ze mnie zobaczą rozmawiającego z autorem, bede mówił o teatrze, pomyślą, ze ja z nim sztukę jaką piszę."
— "Przysiągłbym, ze wolisz, panie Edwardzie, teatr, jak takie wieczory?"
— "Jak jakie — są wieczory bardzo zabawne, a sztuki bardzo nudne."
— "Bez wątpienia, lecz powiadam, że bardzo przyjemnie być autorem... Muszę ci jeden planik zakomunikować... mówię o jednym, ale mam ich w biórku ze dwanaście... O! mam różne dziwne...
— "Bardzo wierze."
— "Plany do wielkich oper, do oper komicznych, do wodewilów, do melomani... Mam nieznużoną wyobraźnią —
Robino przyciska kieszenie, żeby nie odstawały, i idzie za Edwardem, mówiąc: "To nie szkodzi, ze mnie zobaczą rozmawiającego z autorem, bede mówił o teatrze, pomyślą, ze ja z nim sztukę jaką piszę."
— "Przysiągłbym, ze wolisz, panie Edwardzie, teatr, jak takie wieczory?"
— "Jak jakie — są wieczory bardzo zabawne, a sztuki bardzo nudne."
— "Bez wątpienia, lecz powiadam, że bardzo przyjemnie być autorem... Muszę ci jeden planik zakomunikować... mówię o jednym, ale mam ich w biórku ze dwanaście... O! mam różne dziwne...
— "Bardzo wierze."
— "Plany do wielkich oper, do oper komicznych, do wodewilów, do melomani... Mam nieznużoną wyobraźnią —
www.niepublikowany.pl