Dom biały. T.1 (Kock Paul)
Strona 40
piszę wszystko..; i gdybym tylko miałczas..."
— "Tak! zawsze zbywa na czasie którzy nic nie wydają."
— "Być może,., ale ja ci te plany pokażę; bo chciałbym mieć zawsze bilet na teatr.:. Chodzić za kulisy... przypatrzyć się zbliska aktorkom,... tancerkom, które ci tańcując dają dobranoc... Jaki to tam połów być musi..."
— "Mniejszy pewno niż rozumiesz; można się przyzwyczaić do kuliss jak do salonu, i rozmawiać z Turkiem i Polką niepatrząc na ubiory."
"Tak to być może, pojmuję, nawyknienie..... i... ale kazać grać w teatrze własną sztukę.., powtarzać ją.... być świadkiem..."
— "Wszystko to bardzo ładne, bardzo mile kiedy się udaje, lecz ileż to nudów, nim się przyjdzie do togo!.. Repetycije
najniedokładniejsze, gdzie gawędzą tylko nic nie robią, a przez to muszą powtarzać razy czterdzieści, to co przy większej pilności piętnaście dośćby było... aktorowie przerabiają role, dyrektor całą sztukę, aktorki swoje ubiory, poklaskujący zabierają wszystkie bilety; i nakoniec — sztuka upada!.. otoż to, jest zwykły koniec ambarasu, pracy i nudy!.."
— "On to gada, żeby mnie odstręczyć, myśli Robino. Wszyscy to tacy autorowie;... chcieliby zrazić początkujących. O! nie dam mu moich planów, pokradłby mi myśli, i powiedziałby potem że to jego."
— "Wszystko ci się to tak wydaje Edwardzie, bo ci jeszcze ostatnie twoje niepowodzenie dolega. "
— "O! ręczę ci żem już o tem myśleć zaprzestał..."
— "No! no! daj pokój. Gdyby mnie,