Dom biały. T.1 (Kock Paul)
Strona 41
broń Boże wyświstano, okropnegobym był humoru... Ale, ale, widziałeś się ze swoją szwaczką?... tylko że już pewno znalazłeś drugą na jej miejsce!..."
— "Na honor... nic !.. nudzą mię te miłostki, w których wszystko znajdziesz, jak powiada Roszfuko, prócz miłości. Wolałbym teraz więcej uczucia, a mniej roskoszy."
— "To i ja tak właśnie, jestem zupełnie za uczuciem, za najczystszem uczuciem. Czciłem wszystkie kobiety, które znałem, nawet prima donnę z teatru bramy świętego Marcina, i kobiety ze swojej strony, obchodziły się ze mną bardzo łaskawie;... pieściły mię jak jedynaka. "
— "Bardzoś tedy szczęśliwy, panie Robino! a ja, jabym chciał znaleść... nie wiem;... lecz zdaje mi się, że pewna sympatija dwa serca dla siebie stworzone łączyć powinna..."
— "Na honor... nic !.. nudzą mię te miłostki, w których wszystko znajdziesz, jak powiada Roszfuko, prócz miłości. Wolałbym teraz więcej uczucia, a mniej roskoszy."
— "To i ja tak właśnie, jestem zupełnie za uczuciem, za najczystszem uczuciem. Czciłem wszystkie kobiety, które znałem, nawet prima donnę z teatru bramy świętego Marcina, i kobiety ze swojej strony, obchodziły się ze mną bardzo łaskawie;... pieściły mię jak jedynaka. "
— "Bardzoś tedy szczęśliwy, panie Robino! a ja, jabym chciał znaleść... nie wiem;... lecz zdaje mi się, że pewna sympatija dwa serca dla siebie stworzone łączyć powinna..."
— "Tak! rozumiem. Właśnie misie to trafiło, z pierwszą moją kochanką, które spotkałem na balu w Kolizeum, upadliśmy oboje walcując, i to razem... a ja zaraz poznałem w tem pewny rodzaj sympatii."
Edward uśmiechnął się tylko od niechcenia, i zbliża się do tańcujących kontradansa, miedzy któremi widać bardzo ładne kobietki.
— "Jak ci się podoba ta blondynka, panie Robino?"
— "Nic osobliwego, świeża, młoda;.., nogi trochę trzyma niezgrabnie."
— "Z tobą trudno! mnie zaś zdaje się być bardzo przystojna, ach! jakie ładne oczy, co za zgrabna figurka; widać tylko że choć lubi taniec, nie wiele go się jednak uczyła. A ta słuszna, na przeciw? "
— "Nie ładna... nos za długi... ręce jak cepy... co za ubranie na głowie!..."
Edward uśmiechnął się tylko od niechcenia, i zbliża się do tańcujących kontradansa, miedzy któremi widać bardzo ładne kobietki.
— "Jak ci się podoba ta blondynka, panie Robino?"
— "Nic osobliwego, świeża, młoda;.., nogi trochę trzyma niezgrabnie."
— "Z tobą trudno! mnie zaś zdaje się być bardzo przystojna, ach! jakie ładne oczy, co za zgrabna figurka; widać tylko że choć lubi taniec, nie wiele go się jednak uczyła. A ta słuszna, na przeciw? "
— "Nie ładna... nos za długi... ręce jak cepy... co za ubranie na głowie!..."
www.niepublikowany.pl