Dom biały. T.1 (Kock Paul)
Strona 43
to lak wypchał kieszenie, czy niepodwatowałeś sobie ud, dla przypodobania się twojej Dulcynei?"
Robino rumieni się i przykrywając kieszenie rękoma, rzecze: "Są to... papiery których z sukni wyjąć zapomniałem.
— "O jeśliś ty tak tańcował, pięknieś się wydawać musiał!... Cha, cha!... czy i to jakie ministeryalne papiery?"
Robino oddala się z gniewem, i rzuca się na sofę, niemyśląc wcale o tem, iż wszystkie ciasteczka pogniecie, i tam zostaje aż do końca balu. Nadchodzi Alfred i pyta: "Idziemy do mnie na górę, Robino, z kilką dobranymi przyjaciółmi zakończyć noc za stołem....... Czy pójdziesz
z nami?.
— "Bez wątpienia.
— "Wstawaj więc z tej kanapy, na której rozsiadłeś się jak basza..."
Robino idzie za Alfredem. Mieszkanie
Robino rumieni się i przykrywając kieszenie rękoma, rzecze: "Są to... papiery których z sukni wyjąć zapomniałem.
— "O jeśliś ty tak tańcował, pięknieś się wydawać musiał!... Cha, cha!... czy i to jakie ministeryalne papiery?"
Robino oddala się z gniewem, i rzuca się na sofę, niemyśląc wcale o tem, iż wszystkie ciasteczka pogniecie, i tam zostaje aż do końca balu. Nadchodzi Alfred i pyta: "Idziemy do mnie na górę, Robino, z kilką dobranymi przyjaciółmi zakończyć noc za stołem....... Czy pójdziesz
z nami?.
— "Bez wątpienia.
— "Wstawaj więc z tej kanapy, na której rozsiadłeś się jak basza..."
Robino idzie za Alfredem. Mieszkanie
młodego Marsej jest na wyższem piętrze; wszystko, co tylko zbytek wymyśleć może, wytwornie urozmaicone znajduje się tutaj — jestto mieszkanie jednem słowem, któregoby nie jedna pozazdrościła kobietka.
Czterech młodych ludzi, takich warjatów i trzpiotów jak pan domu, przychodzą jako zaproszeni; Edward i Robino składają resztę zgromadzenia.
"Mości panowie! rzecze Alfred, prezentując pana Robino swoim przyjaciołom — przedstawiam wam mego szkolnego kolegę, bardzo dobrego chłopca, chociaż uraźliwego trochę, kiedy jest mowa o jego pracach lub zwycięstwach w miłości. Proszę nie uważać na jego wypchane kieszenie... powiada on że to zgrabności dodaje. Trochę teraz jest w złym humorze, bo przegrał w karty pieniądze; ale jak go tylko podpoim, będzie wyborny."
Czterech młodych ludzi, takich warjatów i trzpiotów jak pan domu, przychodzą jako zaproszeni; Edward i Robino składają resztę zgromadzenia.
"Mości panowie! rzecze Alfred, prezentując pana Robino swoim przyjaciołom — przedstawiam wam mego szkolnego kolegę, bardzo dobrego chłopca, chociaż uraźliwego trochę, kiedy jest mowa o jego pracach lub zwycięstwach w miłości. Proszę nie uważać na jego wypchane kieszenie... powiada on że to zgrabności dodaje. Trochę teraz jest w złym humorze, bo przegrał w karty pieniądze; ale jak go tylko podpoim, będzie wyborny."
www.niepublikowany.pl