Dom biały. T.1 (Kock Paul)
Strona 44
Wszyscy się śmieją i Robino także: — "To istny djabeł ten Alfred, rzecze, zawsze żartobliwy!.. Ale co się tycze upojenia", wyzywam was mości panowie; o! niani ja mocną głowę, nigdym się jeszcze w życiu nie upił.
— "Na honor! Alfredzie, twoje mieszkanie jest roskoszne... wszystko tak świeże, tak gustowne — jestto bardzo miły kątek !" powiada jeden z przybyłych przechodząc się po pokoju.
— "Tem lepiej, moi panowie, kiedy to ładne, ale ja się w to nie mięszam; mój ojciec tylko pilnuje tego, i niedawno właśnie kazał wszystkie meble odmienić, utrzymując, że tamte nie dość były wytworne.
— "Masz też Alfredzie nieoszacowanego ojca.
— "W tem mu zupełną sprawiedliwość oddaję... tak jest dobry, że nie raz mam
— "Na honor! Alfredzie, twoje mieszkanie jest roskoszne... wszystko tak świeże, tak gustowne — jestto bardzo miły kątek !" powiada jeden z przybyłych przechodząc się po pokoju.
— "Tem lepiej, moi panowie, kiedy to ładne, ale ja się w to nie mięszam; mój ojciec tylko pilnuje tego, i niedawno właśnie kazał wszystkie meble odmienić, utrzymując, że tamte nie dość były wytworne.
— "Masz też Alfredzie nieoszacowanego ojca.
— "W tem mu zupełną sprawiedliwość oddaję... tak jest dobry, że nie raz mam
ochotę połajać go za zbytnią jego dla mnie powolność. Zrobię długi, on popłaci, proszę pieniędzy, daje; a kiedy mu czasem powiem, że się lękam, aby go moje głupstwa nie martwiły, ściska mnie i mówi: "Jesteś młody, baw się i bądź szczęśliwy — ja tego chcę tylko. " To też do tego stopnia jest dobry, że czasem w chwili, kiedy mam głupstwo jakie popełnić, wstrzymuję się; bo dla niego nie mam nic skrytego, a przykroby mi było niezmiernie, gdybym go czem zasmucił... Tak, mości panowie, powolność jego upamięta mnie; a gdyby mi się sprzeciwiał, gdyby był surowszy, sto razy więcejbym nabroił.
— "I kochacie się oba, rzekł Edward — ach! dobrze mieć ojca przyjacielem.
— "O ! i mnie ojciec kochał, rzecze Robino — raz tylko, za to żem zgubił chustkę od nosa, kij mi na grzbiecie pogruchotał... bo niezmiernie lubił porządek, ale mnie kochał dla tego.
— "Do stołu! do stołu moi panowie! i prawmy co ślina do ust przyniesie; po lak ceremonijalnym wieczorze, miło troche odetchnąć. "
Siadają do stołu. Biorą się do ptastwa, do szynki gotowanej w porzeczkowym soku; ci którzy wiele tańcowali, okazują niepomierny apetyt; drudzy idą za przykładem, a Robino zapomina o ciasteczkach i opycha się szynką, która mu się doskonałą wydaje; dają Bordo, Szambertę; rozmowa się ożywia, piją, śmieją się, każdy swoje opowiada; osobliwie o kobietach, bo o tem mężczyźni nigdy się dość nagadać nie mogą, bo nie ma i jednego, któremuby one słodkich nie odnowiły wspomnień.
— "Mości panowie, odzywa się jeden — jestto prawdą wypróbowaną, że żeby nas
— "I kochacie się oba, rzekł Edward — ach! dobrze mieć ojca przyjacielem.
— "O ! i mnie ojciec kochał, rzecze Robino — raz tylko, za to żem zgubił chustkę od nosa, kij mi na grzbiecie pogruchotał... bo niezmiernie lubił porządek, ale mnie kochał dla tego.
— "Do stołu! do stołu moi panowie! i prawmy co ślina do ust przyniesie; po lak ceremonijalnym wieczorze, miło troche odetchnąć. "
Siadają do stołu. Biorą się do ptastwa, do szynki gotowanej w porzeczkowym soku; ci którzy wiele tańcowali, okazują niepomierny apetyt; drudzy idą za przykładem, a Robino zapomina o ciasteczkach i opycha się szynką, która mu się doskonałą wydaje; dają Bordo, Szambertę; rozmowa się ożywia, piją, śmieją się, każdy swoje opowiada; osobliwie o kobietach, bo o tem mężczyźni nigdy się dość nagadać nie mogą, bo nie ma i jednego, któremuby one słodkich nie odnowiły wspomnień.
— "Mości panowie, odzywa się jeden — jestto prawdą wypróbowaną, że żeby nas
kobiety kochały, my żadnej nic powinniśmy kochać.
www.niepublikowany.pl