Dom biały. T.1 (Kock Paul)
Strona 48
— "Ma raciją. Czyż królowie z pasterkami się nic żenili? Starożytni nie tak byli hardzi jak my. Syn króla Sychem ożenił się z Diną, córką pasterza Jakóba! Czyż Faraon Egipski nie kochał się w Sarze, siostrze pasterza?
— "No! niech żyją służące i modniarki!.. one tylko umieją łączyć czułość i taniec... załatać rozdarte spodnie... przygrzać śniadanie rano, lampę zapalić wieczorem. Poproszę no jakiej elegantki, żeby ci guzik przyszyta, lub szelki naprawić chciała, tobyś się popisał!... Niech żyją Franusie ! ja więcej nie żądam!
— "Niech żyją!" powtarzają znowu wszyscy ze śmiechem.
Robino znowu pije; nalewają mu, bo już sam nie wie co mówi, a ta niezmiernie wszystkich bawi, a najbardziej Alfreda, który cieszy się, iż po pijanemu odwołuje kłamstwa, które mu na czczo je-
— "No! niech żyją służące i modniarki!.. one tylko umieją łączyć czułość i taniec... załatać rozdarte spodnie... przygrzać śniadanie rano, lampę zapalić wieczorem. Poproszę no jakiej elegantki, żeby ci guzik przyszyta, lub szelki naprawić chciała, tobyś się popisał!... Niech żyją Franusie ! ja więcej nie żądam!
— "Niech żyją!" powtarzają znowu wszyscy ze śmiechem.
Robino znowu pije; nalewają mu, bo już sam nie wie co mówi, a ta niezmiernie wszystkich bawi, a najbardziej Alfreda, który cieszy się, iż po pijanemu odwołuje kłamstwa, które mu na czczo je-
go miłość własna poddała. Kłamcy nigdyby sobie podchmielać nie powinni. Prawdziwe to przysłowie: in vino veritas. Iluż to ludzi głupiemiby się być pokazało, gdyby się zawsze trzezwemi być niestarali! Ucz nieuważnych wyznań i zabawnych tajemnic posłyszećby od nich można, gdyby... Ale kobiety nigdy sobie nie podchmielają! a...
— "Zdaje się, Robino, że ładna jakaś modniareczka jest twoją kochanką?" rzekł Alfred nalewając mu kieliszek.
— "O ładna jest, ładna! mości panowie!... chociaż może nic jest bez wady... na nawet niektóre rysy troche nieregularne... ale figurka! jak ulana!... Gdyby tylko tu była, postawiłbym ją na tym stole, ażebyście ją uwielbiali. Koniec końcem, jest to Franusia! i kwita!
— "Ah! więc ma imie Franusia?
— Tak, mości panowie, ładna dziew-
— "Zdaje się, Robino, że ładna jakaś modniareczka jest twoją kochanką?" rzekł Alfred nalewając mu kieliszek.
— "O ładna jest, ładna! mości panowie!... chociaż może nic jest bez wady... na nawet niektóre rysy troche nieregularne... ale figurka! jak ulana!... Gdyby tylko tu była, postawiłbym ją na tym stole, ażebyście ją uwielbiali. Koniec końcem, jest to Franusia! i kwita!
— "Ah! więc ma imie Franusia?
— Tak, mości panowie, ładna dziew-
www.niepublikowany.pl