Dom biały. T.1 (Kock Paul)
Strona 56
ryżu, kiedy smierć, na którą się nieraz w dalekich krajach narażał, u portu go zaskoczyła, — Wuj zostawił panu cały swój majątek, który wynosi około 500,000 franków!... — Pięć kroć sto tysięcy franków!... o! mój przyjacielu, pojmujesz moją radość, moje zachwycenie... Ostabłem, Notaryusz musiał mi podać octu, spirytusów!..."
— "Jakże to, ty! Robino, ty filozof, chłopiec bez dumy, pogardzający bogactwami, zachorował dowiedziawszy się o dziedzictwie...
— "Ach! mój przyjacielu! słuchaj że... można być filozofem... to  prawda; jest to wybornie, kiedy się żyje w ciągłych prywacijach... Ależ ja mam także serce, serce czułe!... a pięć kroć sto tysięcy franków!... zdawało mi się z początku że to musi przynosić rocznie przynajmniej z milijon dochodu; jednakże, po-
rachowawszy potem spostrzegłem, że to tylko czyni dwadzieścia pięć tysięcy franków po pięć od sta;... lecz przy zręczności, "kiedy kto sobie umie dać radę, można mieć sześć, siedem i dziesięć procentów ?... Nieprawdaż ?..."
— "Mój kochany Robino, ja wiem doskonale, jak pieniądze wydawać, ale jak zbierać, na tem się nic a nic nierozumicm."
— "Sprawiedliwie!.... Tyś nie byt w Ministeryum Skarbu.
— "Wreszcie, jeśli ci mam co radzić, to żebyś twój majątek umieści! w pewnym ręku, czy to na procencie, czy na ziemi — Zdaje mi się, że ten, koniu wystarczało tysiąc pięcset franków, dwódziestą tysiącami obejść się może;... bo lepiejby było, tyle mieć tylko, jak na niepewne oddawać swój fundusz. Oto moje zdanie Robino, można być trzpiotem dla siebie, a dla tego poradzić dru-