Dom biały. T.1 (Kock Paul)
Strona 71
ROZDZIAŁ V.
NABYCIE ZAMKU. — WYJAZD DO AUWERNII.
Robino spał nie wiele, bo kiedy w głowie kręcą się zamki, ziemie, tytuły, pojazdy i sługi; to sprawiać musi niejaką niespokojność. Są bezsenności przyjemniejsze nad te, które sprawia żądza wielkości i honorów; ach! jak miło wśród nocnej ciszy myśleć o tem, co się kocha, i zbliżać się do przedmiotu swojej miłości, wspomnieniami i nadziejami; porywają nas wówczas i unoszą najprzyjemniejsze marzenia; sami sny sobie układamy, lękając się zasnąć, bo sen nie zawsze najmilsze sercu naszemu maluje nam.
obrazy. Ale, Robino niezna tych myśli, sprzykrzył sobie szukać zamku na lewym boku i na prawym, wstaje bardzo rano, i obiera się, mówiąc: " Moie już oddawna czeka mnie moja karijolka i służący; tyle mam zatrudnień, iż czasu w łóżku marnotrawić nie mogę."
Robino ubiera się; wychodzi po cichu, nie życząc sobie wcale, aby go Franusia posłyszała; ale na szczęście, chociaż z niej dość ranny ptaszek, na schodach nie spotka! ani jej ani nikogo; wychodzi na ulicę i nieznajduje jeszcze karijolkj.
— "Do djabła! jeszcze nie przyszła!.." mówi sam do siebie patrząc na zegarek: "Ah! bo też dopiero szósta;... wszystko jedno, gdybym chciał znalazłbym i o szóstej pojazd na moje usługi."
Robino wraca, sam nie wie czy ma iść piechotą, czy czekać na powoz; lecz na schodach usłyszał jakiś hałas; i lękając się spotkania z Franusią, wychodzi.
Idzie do Notarjusza. Przybywa do jego domu, oddźwierny ledwie się obudził, Robino leci przez podwórze, wołając:
— "Idę do bióra.
— "Niema tam jeszcze nikogo, odpowiada oddźwierny. " W istocie Robino znajduje drzwi zamknięte i wraca do oddźwiernego: "Jakto, pisarze jeszcze nie przyszli?...
— "Bo tez, panie, jeszcze rano.;; oni nigdy o szóstej nie przychodzą.
— "A pan Notaryusz czy jest w domu? — "O! pewno nie wyszedł jeszcze! musi jeszcze spać z żoną!
— "Jakto? spać!... ja od dwóch godzin już nie śpię; pójdę do niego..
— "Ale panie, tak rano nikt nie przychodzi.
Robino ubiera się; wychodzi po cichu, nie życząc sobie wcale, aby go Franusia posłyszała; ale na szczęście, chociaż z niej dość ranny ptaszek, na schodach nie spotka! ani jej ani nikogo; wychodzi na ulicę i nieznajduje jeszcze karijolkj.
— "Do djabła! jeszcze nie przyszła!.." mówi sam do siebie patrząc na zegarek: "Ah! bo też dopiero szósta;... wszystko jedno, gdybym chciał znalazłbym i o szóstej pojazd na moje usługi."
Robino wraca, sam nie wie czy ma iść piechotą, czy czekać na powoz; lecz na schodach usłyszał jakiś hałas; i lękając się spotkania z Franusią, wychodzi.
Idzie do Notarjusza. Przybywa do jego domu, oddźwierny ledwie się obudził, Robino leci przez podwórze, wołając:
— "Idę do bióra.
— "Niema tam jeszcze nikogo, odpowiada oddźwierny. " W istocie Robino znajduje drzwi zamknięte i wraca do oddźwiernego: "Jakto, pisarze jeszcze nie przyszli?...
— "Bo tez, panie, jeszcze rano.;; oni nigdy o szóstej nie przychodzą.
— "A pan Notaryusz czy jest w domu? — "O! pewno nie wyszedł jeszcze! musi jeszcze spać z żoną!
— "Jakto? spać!... ja od dwóch godzin już nie śpię; pójdę do niego..
— "Ale panie, tak rano nikt nie przychodzi.
— Kiedy kto kupuje zamek, ma prawo przychodzić o każdej porze."
Odźwierny sądząc iż tu o cóś arcy ważnego chodzi, puszcza go, a Robino dzwoni u drzwi Notarjusza. W kilka minut, służąca otwiera mu z miną przestraszoną, mówiąc: "Ah! mój Boże! cóż się stało?
— To ja moje dziecię; odpowiada Robino — chciałbym z panem pomówić.
— Dla czegożto tak rano? co tak pilnego mości panie?" przerywa służąca, sądząc iż się cóś nadzwyczaj ważnego wydarzyć musiało. — Czego?.. do djabła ! chcę pomówićo zanika, o majątku który mi miał wyszukać."
Służąca uspakaja się, patrzy mu w oczy i odpowiada: "Jegomość śpi jeszcze i nigdy nie zwykł tak rano w interessach traktować.
— "Powiedz mu tedy moja droga, że
Odźwierny sądząc iż tu o cóś arcy ważnego chodzi, puszcza go, a Robino dzwoni u drzwi Notarjusza. W kilka minut, służąca otwiera mu z miną przestraszoną, mówiąc: "Ah! mój Boże! cóż się stało?
— To ja moje dziecię; odpowiada Robino — chciałbym z panem pomówić.
— Dla czegożto tak rano? co tak pilnego mości panie?" przerywa służąca, sądząc iż się cóś nadzwyczaj ważnego wydarzyć musiało. — Czego?.. do djabła ! chcę pomówićo zanika, o majątku który mi miał wyszukać."
Służąca uspakaja się, patrzy mu w oczy i odpowiada: "Jegomość śpi jeszcze i nigdy nie zwykł tak rano w interessach traktować.
— "Powiedz mu tedy moja droga, że
www.niepublikowany.pl