Dom biały. T.1 (Kock Paul)
Strona 74
Jak tylko go zobaczył, natychmiast się odzywa: Znalazłem to, czego panu trzeba.
— "Niemoże być?., cóż?., maiątek ziemny?
— "Jeszcze cóś lepszego — zameczek.
— "Zamek!... przecudownie!...
— "Są jeszcze wieże, wieżyczki, baszty.
— "Baszty!.. niechże cię uścisnę!..
— "Fossy... wprawdzie oschłe.
— "Każę wody napuścić.
— "Wiele mieszkania, pięknych pańskich pokojów, stajnie na dwadzieścia koni.
— "Postawię w nich osły
— "Ogród, las, zwierzyńce bez początku i końca!..:
— "I końca!... to roskoszne!...
— "Knieje myśliwskie, wyborne do polowania.
— "Będę bez ustanku polował..:
— "Rzeczka rybna...
— "A ja tak lubię matlotkę!.:.
— "Do tego, zamek jest jeszcze umeblowany, trochę wprawdzie w dawnym guście; lecz wyjąwszy bieliznę, znajdzie się tam wszystko, czego tylko potrzeba.
— "Mój kochany panie Notarijuszu! to do zachwycenia!... umeblowany w starożytnym guście!... tem szlachetniej!..
— "Zresztą przy papierach znajdziesz pan dokładne wyszczególnienie tego, co zamek w sobie mieści.
— "Wszystko to bardzo dobrze..: lękam się tylko, ażeby ta roskoszna posiadłość nie była za droga.
— "Ośmdziesiąt tysięcy franków.
— "80, 000 franków ! to za nic!... kupuję.
— "Ale powinienem pana uprzedzić, że to mato bardzo przynosi dochodu, zdaje się, ze ziemie należące do tego zamku, są źle dosyć utrzymane.
— "Co mi to szkodzi?
— "Trzeba nawet będzie ponaprawiać niektóre budowle.
— "Zrobię czego tylko będzie trzeba.
— "Nakoniec, ztąd to trochę daleko.
— "Co mi to szkodzi? nie pójdę piechotą... w którejże to stronic?
— "W Auwernii, blisko Set`Aman Taland i Klermontu; prawie mil ztąd ośmdziesiąt."
Robino myśli chwil parę, mówiąc: — "w Auwernii!... 80 mil ztąd! do djabła! nie będę mógł jeść śniadania w Angielskiej kawiarni i wrócić na noc do zamku!...
— "Lecz pomyśl pan i o tem, że po-