Dom biały. T.1 (Kock Paul)
Strona 75
siadłość blisko Paryża jest zbyt kosztowną, z przyczyny częstych odwiedzin; jeden przyjedzie na dni ośm, drugi na piętnaście; nigdy pan wolnym nie jesteś, trzeba wielkiego majątku, zęby wystarczyć na takie wydatki.
— "To prawda... W Auwernii nikt z przechadzki na obiad do mnie nie zajdzie... Nie znam tego kraju... czy ładny?
— "O! panie — jakże nie! kraj arcy ciekawy, bardzo malowniczy! miasteczko Sęt`Aman Taland i jego okolice, składają jeden z kantorów najznakomitszych Li manii i Auwernii... Ujrzysz tam pan góry nieścignione okiem i zieleniejące łąki, tam przyrodzenie płodne jest w najpiępiękniejsze dziwy!
— "Bywają dziwy!" — "Mówię panu pod względem malarskim, że pan dziwić się będziesz musiał, przebywając łańcuh gór, i postrzegając pagórki okryte winnicami,
doliny obfitujące w najsłodsze owoce i najpozywniejsze warzywa.
— "Otoż, co to znaczy, kiedy kto nie wojażował! — ranie się zdawało, że tam się tylko same lęgną bobaki!
— Mała wioska Talende oblana jest strumieniem wody żywej, jednym z najznamienitszych i najobfitszych. Julijusz Cezar nazywał Taland łożem bogów.
— "Toż to tam mieszkańce wygodnie sypiać muszą!
— "Nakoniec, Auwernija, była ojczyzną nic jednego sławnego człowieka: w Eg Pers urodził się kanclerz de L'Opital, Puorn jest ojczyzną Anny Diubur; Issuar, Kardynała Diuprat; a w miasteczku Szanona, urodził się miły Delil, który je opiewał — "A! a! a! to tam wielcy ludzie rosną widzę jak grzyby... hm! ale jakże się zowie len zamek?... wiele u, i chodzi o nazwisko.
— "Nazywa się La Rosz-Nuar.:.
— "La Rosz-nuar!.. przecudownie !... a jak go sobie kupię, to będę mógł przybrać to nazwisko?
— "Dla czegoż nie?
— "Pan de la Rosz-nuar... Julijusz de la Rosz-nuar!.. to wspaniale! basta, mój panie... kupiłem zamek!...
— "Mógłbyś go pan obejrzeć przed ukończeniem kupna, i...
— "Nic! o nie! nie! Kto inny mógłby go przez ten czas kupić, i nazwisko de la Rosz-nuar, wymknęłoby mi się!... Stało się, kupuje... kiedyż odbiorę papiery ?.;. kiedy pan ukończysz akt przedaży?... pilno mi niezmiernie dostać ten zamek.
— "Muszę jeszcze pisać do mego kolegi do Sęt'Aman; potem zrobię akt,... prędzej nie można jak w dni ośm.
— "Ośm dni, ach! jakże to długo.
— "No, no, cóż robić? kończ pan wszystko, żeby rai nikt mojej własności nie mogł zaprzeczyć... Ach! jeśli pan będziesz pisał w tamte strony, nie gniewałbym się, gdybyś w moim zaniku uwiadomił, że tam przybędę, żeby tam zrobili jakie przygotowania na moje przyjęcie. Jest tam pewno dużo mieszkańców ?
— "Musi być co najwięcej, murgrabia i ogrodnik.
— "Tu nic nie szkodzi, nie źle będzie uwiadomić ich, że nowy pan wkrótce zjedzie do swego zamku;... przygotować się mogą na jaki komplemencik;... nieprawdaż, panie?
— "Mnie się zdaje, że jeśli zechcą...
— "Jakże ? nowemu dziedzicowi... bez tego obejść sie nie może.
— "Na teatrze!
— "A tem bardziej w Auwernii, bo tam