Dom biały. T.1 (Kock Paul)
Strona 76
jeszcze patryarchalne obyczaje panować powinny!... no — adju!... proszę ile możności przyśpieszyć... wiedz pan, że moje życie, szczęście, moje wszystkie nadzieje w tym zaniku spoczywają."
Robino opuszcza swego Nolarijusza; nie posiadając się z radości; a ze radość, równie jak zmartwienie wylania się potrzebuje, powraca do Alfreda, ktory już wstał był tą razą, i krzyczy z przedpokoju jeszcze: — "Skończyłem!... mam posiadłość... zamek... zamek de la Rosznuar, tylko... wieże, baszty, fossy;... może nawet armaty, nic nie brak! kochany de Marsej, jestem najszczęśliwszy z ludzi!"
Uśmiecha się Alfred z tego uniesienia, jakie posiadanie zaniku sprawuje na nowym dziedzicu, prosi go siedzieć, namawia go aby się uspokoił, i pyta go, gdzie leży jego zamek.
__"W Auwernii, odpowiada Robino, w kraju cudownym!... w Ojczyznie wielkich gór, wielkich ludzi... wielkich dziwów... na łóżu bogów, jak powiada Julijusz Cezar, bo Rzymianie byli wielcy roskosznisie, kiedy chcieli.
— "Jakimże więc sposobem dzieje się, iż mieszkańce tego roskosznego kraju tłumami przybywają do Paryża, kuć kociołki i wodę roznosić?...
— "Coż to dowodzi?..: Czyż ludzie nie byli, nie są, nie będą zawsze amatorami podróży?... najstarozytniejsze ludy: Żydzi, Chaldejczycy, Fenicijanie, przykłady nam tego podają; a kiedy taki patryarcha jak Abraham z familiją, domem i trzodami, z brzegów Eufratu w Palestynie, do Egiptu się przeniósł; to Auwernijak zdaje mi się, moie sobie pozwolić przejść się do Paryża.
— "Zapewne!... z resztą nic znam tego kraju, mówiono mi, że jest dość ciekawy. Sądzę jednak, źe nim kupisz, musisz swój zamek opatrzyć.
— "O! nie, teraz go kupuję, a polem pojadę zobaczyć; uczynię tam wjazd mój po pańsku !... Posiadłość de la Rosz-nuar!... za 80,000 franków... jakbym znalazł, to wpół darmo, mój kochany Alfredzie!"
— "Stary jakiś grat gotycki, zrujnowany, uszkodzony, wiele cię to jeszcze reparacijc kosztować będą.
— "Jabym miał naprawiać, reparować? o nie! ja sobie lubię ruiny!., a przytem!., ogrody !.. Lisy!.. zwierzyńce!.. knieje!.. rybołóstwo!...
— "Zapewne, równie dobrze polujesz, jak jeździsz na koniu?
— "O! żartownisiu!... pewny jestem, że całkiem fałszywe o moim zamku masz wyobrażenie.
— "0! bądź przekonany, żem bardzo rad, iż przecie masz już zamek, bo mi przynajmniej dasz spać spokojnie.