Dom biały. T.1 (Kock Paul)
Strona 79
wiesz ty, że ten twój przyjaciel pan Robino, jest wielkie ciele?
— " Naturalnie, wiem o tem,.. ale co mi to szkodzi!; Czyż, to cielęta, są rzeczą tak rzadką?...
— "O! gdyby to tylko on był gtupi, to pół biedy, ale cały w pretensijach...
— "Tem lepiej!... tem zabawniej!.;. Pomyśl no tylko co on będzie w swoim zamku wyrabiał!., o! jakie to tam po kraju rozejdą się wieści!... jakie z logo sceny!.. tyś autor, znajdziesz w tem wszystkiem, wiele obrazów, wiele komicznych szczegółów...
— "To dobrze, ale niepodobna, jechać z nim tylko dla tego, żeby się śmiać z niego....
— "Otoż! i to ci szkodzi!.. Ale, my bawiąc się, prawdziwą nowemu dziedzicowi zrobiemy przysługę; w wielu zdarzeniach potrzebować będzie naszej ra-
dy... Chce dawać bale... wieczory... chciał już nawet, żebyś mu napisał wiersze ślubne i do" chrztu.
— "Upadam do nóg...
— " Nakoniec, jak się znudzim, to pojedziem, i ja też nie myslę tam wiekować.
— "No, a jakże pojedziem?
— "Jak chcesz... ja sądzę że pocztą, wspólnym kosztem, to się samo z siebie rozumię!... nie życzę wcale, żeby nas pan Robino wiózł swoim kosztem... ale nam to więcej nad podróż do Szwajcarii kosztować nic będzie... No!.. rozmyślasz!., widziszże wtem jeszcze jaką przeszkodę... doprawdy, będąc lak oszczędnym z 4,000 franków dochodu, bogatszym będziesz odemnie.
— " Niedbam o majątek, chcę szczęścia!..
— "To nie wiele!... wybrałeś sobie lepsze... No! i cóż?
— "Niech i tak będzie, jedźmy do Auwernii, zobaczym zamek pana Robino.
— "Stało się! Ten biedny Robino oszaleje z radości, jak się dowie że z nim jedziemy. — Zresztą, to nawet dobry chłopiec, lękam się, żeby go ten zamek majątku nie pozbawił, będziem się starali ochronić go od tego, chyba, że już nadto będzie uparty. No! jedźmy do Auwernii!... do Auwernijaczek!.. niewiem co!., ale jakoś misie zdaje, że tam ładne znajdziem buziaczki...
— "Ah! już myślisz o kobietach!...
— "O! a tyś to niewiniątko!.. mój drogi — wszędzie są kobiety!... a broń Bożeby ich nie było w jakim kraju... znikłyby miłostki, i choćby ten kraj byt piękny jak Eden, jak Eldorado bogaty, miły jak Arabija szczęśliwa, w moich oczach, byłby pustynią. Żałuje tez zawsze tego biednego Robinsona, który zamiast ko-
biety. dostał sobie Piątaszka za towarzysza !"
Robino stawił się nazajutrz, żeby się dowiedzieć jaki zapadł wyrok, i nie posiadał się z radości,. słysząc, że z nim jadą. Kupił już pojazd, chce także kupić konie. A Alfred ledwie z trudnością i mógł go przekonać, że lepiej nierównie wziąść pocztowe, aż do Klermą-Ferran.
— "Czemuż nic aż do mego zamku? odzywa się Robino.
— "Mówiłeś mi zdaje się, że twoja posiadłość leży tylko o dwie czy o trzy mile od tego miasta.
— "Aha!
— "No to, kiedy jedziem do Auwernii dla obejrzenia kraju, to te dwie mile drogi, piechota przejść będziem mogli,
— "Ale jednakże...