Dom biały. T.1 (Kock Paul)
Strona 8
nia i jedynakiem, kiedy ojciec pozwala robić co się zamarzy, nie brak roskoszy. Ja, moi panowie, umiem się ograniczać: nie jestem wybredny, nie dbam o przepych i honory. Do szczęścia potrzeba mi tylko miejsca zyskownego, a choć to trochę trudzące, ale ja lubię pracę... a nim się oźenie, chce mieć kochanko czuła, przywiązaną, nie kosztującą mię ani grosza, na której wierności mógłbym polegać, bo jestem strasznie zazdrośny."
— "I gdzież ten skarb znaleść, Robino?"
— "O! łatwo; wprawdzie, nie szukam go miedzy szwaczkami i służącemi!... — Ale, przepraszam moi panowie, zagadałem się z wami, i zapomniałem zupełnie, że mnie czekają z obiadem, na ktory jestem od ośmiu dni zaproszony... Pewnoby tam nie usiedli do stołu bezemnie,
— "I gdzież ten skarb znaleść, Robino?"
— "O! łatwo; wprawdzie, nie szukam go miedzy szwaczkami i służącemi!... — Ale, przepraszam moi panowie, zagadałem się z wami, i zapomniałem zupełnie, że mnie czekają z obiadem, na ktory jestem od ośmiu dni zaproszony... Pewnoby tam nie usiedli do stołu bezemnie,
a ja niechce zęby na mnie czekano tak długo...."
To mówiąc, Robino zbliżył się do Alfreda, żeby mu podać rękę, a Alfred korzystając z chwili, chwyta tekę, którą pisarek trzymał pod pachą.
— "Moja teka... teka moja!... zawołał Robino, do sto djabłów proszę nic żartować!..."
— "Założyłbym się że w niej sam tylko biały papier, rzekł Alfred trzymając tekę; no Robino, o zakład, chceszze wygrać u mnie smaczny obiadek u Wery?"
— "Ja... nie zakładam się o obiady... Pilno mi, oddaj tekę... proszę tam nie zaglądać... są to tajne prace..."
Ale Alfred nie słucha, i rozwiązując tekę, pokazuje Edwardowi cztery poszyty listowego papieru, trzy laski laku, ołówek i dwa papiery szpilek.
— "Nad tem wiec trawisz nocy? rze-
To mówiąc, Robino zbliżył się do Alfreda, żeby mu podać rękę, a Alfred korzystając z chwili, chwyta tekę, którą pisarek trzymał pod pachą.
— "Moja teka... teka moja!... zawołał Robino, do sto djabłów proszę nic żartować!..."
— "Założyłbym się że w niej sam tylko biały papier, rzekł Alfred trzymając tekę; no Robino, o zakład, chceszze wygrać u mnie smaczny obiadek u Wery?"
— "Ja... nie zakładam się o obiady... Pilno mi, oddaj tekę... proszę tam nie zaglądać... są to tajne prace..."
Ale Alfred nie słucha, i rozwiązując tekę, pokazuje Edwardowi cztery poszyty listowego papieru, trzy laski laku, ołówek i dwa papiery szpilek.
— "Nad tem wiec trawisz nocy? rze-
www.niepublikowany.pl