Dom biały. T.1 (Kock Paul)
Strona 85
był wart od drugich... każdy dla siebie; to naturalnie... tem gorzej dla tych, którzy głupstwa robią, dając się obdzierać!.. słusznie z nich szydzą!... ale wyzywam ich teraz!... nad wszystko wyższy jestem!... pogardzam niemi!... bo się bez nich obejść potrafię!...
— "Pan się bez nich obejdziesz?" odzywa się gospodarz, sądząc iż do niego moma, "hm! jeśli pan bodziesz mógł... ale nie uważałem o kim to pan mówił, że...
— "Wielem ci winien?" rzekł wstając nagle nieznajomy.
— "Krótki rachunek — chleb, wino, ser; to czyni dwanaście su."
Nieznajomy wyjmuje z kamizelki żądaną summę, i rzuca ją na stół; potem wyjąwszy fajkę i tytuń z kieszeni surduta, nakłada i pyta gospodarza: "Gdzie masz Ogień?
— "Ogień?... do zapalenia fajki?
— "Pan się bez nich obejdziesz?" odzywa się gospodarz, sądząc iż do niego moma, "hm! jeśli pan bodziesz mógł... ale nie uważałem o kim to pan mówił, że...
— "Wielem ci winien?" rzekł wstając nagle nieznajomy.
— "Krótki rachunek — chleb, wino, ser; to czyni dwanaście su."
Nieznajomy wyjmuje z kamizelki żądaną summę, i rzuca ją na stół; potem wyjąwszy fajkę i tytuń z kieszeni surduta, nakłada i pyta gospodarza: "Gdzie masz Ogień?
— "Ogień?... do zapalenia fajki?
— "Naturalnie.
— "O! to jest w kuchni; u nas nigdy niema zimna w kuchni... ales rai pan nie powiedział, czy.... "
Nieznajomy go nie słucha. Wchodź do kuchni, zapala fajkę, włożył do ust; i i wyszedłszy powoli z oberży, siada znowu na kamiennej ławie, i pali fajkę spokojnie, jak muzułman rozparty na miękkich poduszkach.
"To dziwna figura!" pomyślał sobie oberżysta, kiedy się nieznajomy oddalił — "Pali fajkę... musi to być dawny jaki wojskowy... Czego on chciał od Granvalów? skończył na tem, ze powiedział, iż o nich nie dba wcale... co mi to szkodzi, dobrzem zrobił, żem mu dotrzymał rozmowy.... jak powróci pogadam z nim znowu."
Nieznajomy cały ranek przesiedziawszy na kamiennej ławce, około drugiej znowu do oberży powrócił, znowu podać sobie kazał chleba i sera, ale wody się tylko napił. Gospodarz kreci się znowu koło niego, i robi mu kilka pytań dla zaczęcia rozmowy: ale nieznajomy nie okazuje żadnej ochoty do gawędki, zajada nic nie mówiąc, płaci za swój nędzny obiadek, nakłada fajkę, zapala ją i odchodzi; lecz nie siada już na ławce, ale schodzi w dół ulicą.
"Nie wiele od niego zarobić!" zawołał gospodarz, kiedy się on oddalił — "I jeszcze, dodała służąca, nakrzyczy, nahałasuje jak jaki pan hrabia !.. rozkazuje! mówi tonem nakazującym!.. Co ma się opychać serem, lepiej by sobie kazał brodę ogolić...
— "Marysiu! czy on tam jeszcze siedzi na ławce?
— "Nie, panie, poszedł ulicą.
— "O! to jest w kuchni; u nas nigdy niema zimna w kuchni... ales rai pan nie powiedział, czy.... "
Nieznajomy go nie słucha. Wchodź do kuchni, zapala fajkę, włożył do ust; i i wyszedłszy powoli z oberży, siada znowu na kamiennej ławie, i pali fajkę spokojnie, jak muzułman rozparty na miękkich poduszkach.
"To dziwna figura!" pomyślał sobie oberżysta, kiedy się nieznajomy oddalił — "Pali fajkę... musi to być dawny jaki wojskowy... Czego on chciał od Granvalów? skończył na tem, ze powiedział, iż o nich nie dba wcale... co mi to szkodzi, dobrzem zrobił, żem mu dotrzymał rozmowy.... jak powróci pogadam z nim znowu."
Nieznajomy cały ranek przesiedziawszy na kamiennej ławce, około drugiej znowu do oberży powrócił, znowu podać sobie kazał chleba i sera, ale wody się tylko napił. Gospodarz kreci się znowu koło niego, i robi mu kilka pytań dla zaczęcia rozmowy: ale nieznajomy nie okazuje żadnej ochoty do gawędki, zajada nic nie mówiąc, płaci za swój nędzny obiadek, nakłada fajkę, zapala ją i odchodzi; lecz nie siada już na ławce, ale schodzi w dół ulicą.
"Nie wiele od niego zarobić!" zawołał gospodarz, kiedy się on oddalił — "I jeszcze, dodała służąca, nakrzyczy, nahałasuje jak jaki pan hrabia !.. rozkazuje! mówi tonem nakazującym!.. Co ma się opychać serem, lepiej by sobie kazał brodę ogolić...
— "Marysiu! czy on tam jeszcze siedzi na ławce?
— "Nie, panie, poszedł ulicą.
— "To już go może nic zobaczym.
— "Z panem Bogiem! "
Mylił się pan gospodarz; bo około ósmej wieczorem, widzi wchodzącego znowu nieznajomego z sękatą patką.
"Otoż! jeszcze ten serojed!" rzekła zcicha służąca, ale gospodarz dał jej znak ręką, żeby umilkła, lęka się bowiem gniewu przychodnia. Nieznajomy siadł za stołem, i kazał podać chleba, sera i kieliszeczek wódki. Dają mu to pręciuchno, zajada milcząc; lecz kiedy pytał, co się należy, gospodarz pałający chęcią zaprowadzenia rozmowy, podchodzi ku niemu, ii zdejmując grzecznie czapeczkę, odzywa się: "Czy pan nie chce tu nocować?
— "Tu! nocować? odpowiada nieznajomy; niepotrzebuję tego.... równie dobrze wyspać się można na łące.... a to nic nie kosztuje; a gdybym u wasana nocował, musiałbym zapłacić ?
— "Z panem Bogiem! "
Mylił się pan gospodarz; bo około ósmej wieczorem, widzi wchodzącego znowu nieznajomego z sękatą patką.
"Otoż! jeszcze ten serojed!" rzekła zcicha służąca, ale gospodarz dał jej znak ręką, żeby umilkła, lęka się bowiem gniewu przychodnia. Nieznajomy siadł za stołem, i kazał podać chleba, sera i kieliszeczek wódki. Dają mu to pręciuchno, zajada milcząc; lecz kiedy pytał, co się należy, gospodarz pałający chęcią zaprowadzenia rozmowy, podchodzi ku niemu, ii zdejmując grzecznie czapeczkę, odzywa się: "Czy pan nie chce tu nocować?
— "Tu! nocować? odpowiada nieznajomy; niepotrzebuję tego.... równie dobrze wyspać się można na łące.... a to nic nie kosztuje; a gdybym u wasana nocował, musiałbym zapłacić ?
www.niepublikowany.pl