Dom biały. T.1 (Kock Paul)
Strona 87
Trzech młodych ludzi i służący wysiadają; a oberżysta i cały tłum sług wybiegają przyjmować pana Robino i dwóch jego towarzyszów, oni to bowiem przybyli do Klermontu.
— "Ej! hola!... potłukłem się zupełnie! woła Robino — niech licho weźmie jazdę pocztowe! lecieliśmy!... wsie, miasta uciekały nam z drogi!...
— "To jest, że myśmy od nich uciekali.
— "Miło to jednak jechać tak prędko... aj! łytka!... Franciszku! pilnuj tam tłomoków i rzeczy!
— "No, panie gospodarzu! daj nam dobry obiadek, co masz najlepszego. Głodny jestem — a ty Edwardzie ?
— "I ja także... dobre powietrze w tym kraju.
— "A ty Robino, czy chcesz jeść?...
Robino pociągnął Alfreda za połę, mówiąc mu pocichu: "Nie nazywajże mnie już, po dawnemu; wiesz przecie, że mam już zamek... jestem Julijusz de la Rosznuar...
— "Czy ja tam o tem myślę,.,. zresztą panie Julijuszu Robino de la Rosz-nuar! czy nie siądziesz z nami do stołu?
— "Mój kochany, póki nieprzybędę do mego zamku, nie będę miał wcale apetytu.
— "Ten zamek, to cię pewno chorobą nabawi, mój kochany."
Trzej młodzi ludzie weszli nareszcie do sali; głośna ich rozmowa wyrwała z dumań nieznajomego, podniósł głowę, wcale się z miejsca nieruszając.
"Nie siadajcież tu panowie! rzecze Robino, postrzegłszy nieznajomego — nie możemy tu zostać!... tacy ludzie, jak my.... Patrzajcież ! piękna tu kompanija!..."
— "Ej! hola!... potłukłem się zupełnie! woła Robino — niech licho weźmie jazdę pocztowe! lecieliśmy!... wsie, miasta uciekały nam z drogi!...
— "To jest, że myśmy od nich uciekali.
— "Miło to jednak jechać tak prędko... aj! łytka!... Franciszku! pilnuj tam tłomoków i rzeczy!
— "No, panie gospodarzu! daj nam dobry obiadek, co masz najlepszego. Głodny jestem — a ty Edwardzie ?
— "I ja także... dobre powietrze w tym kraju.
— "A ty Robino, czy chcesz jeść?...
Robino pociągnął Alfreda za połę, mówiąc mu pocichu: "Nie nazywajże mnie już, po dawnemu; wiesz przecie, że mam już zamek... jestem Julijusz de la Rosznuar...
— "Czy ja tam o tem myślę,.,. zresztą panie Julijuszu Robino de la Rosz-nuar! czy nie siądziesz z nami do stołu?
— "Mój kochany, póki nieprzybędę do mego zamku, nie będę miał wcale apetytu.
— "Ten zamek, to cię pewno chorobą nabawi, mój kochany."
Trzej młodzi ludzie weszli nareszcie do sali; głośna ich rozmowa wyrwała z dumań nieznajomego, podniósł głowę, wcale się z miejsca nieruszając.
"Nie siadajcież tu panowie! rzecze Robino, postrzegłszy nieznajomego — nie możemy tu zostać!... tacy ludzie, jak my.... Patrzajcież ! piękna tu kompanija!..."
Alfred wstaje mówiąc: "Ja jestem filozof, kiedy podróżuję, i byleby obiad był dobry."
Lecz Robino krzyczy, woła, hałasuje, i gospodarz przychodzi nakoniec z czapeczka w ręku.
— "Każże nam dać osobny pokój! odzywa się Robino — zdaje mi się mosanie, że powinieneś mieć na uwadze, żeby nas lada z kim nie mieszać.
— "Nakrywają dla panów na pierwszym piętrze, a jeśli panowie życzą sobie pójść...
— " Zapewne. — "Panowie będą tu zapewne nocować?
— "Nie, nie! my będziemy nocowali w moim majątku de la Rosz-nuar."
Na te słowa nieznajomy podniósł oczy; i z uwagą patrzy na mówiącego, który konczy: "Znasz zapewne ten zamek, panie oberżysto?
Lecz Robino krzyczy, woła, hałasuje, i gospodarz przychodzi nakoniec z czapeczka w ręku.
— "Każże nam dać osobny pokój! odzywa się Robino — zdaje mi się mosanie, że powinieneś mieć na uwadze, żeby nas lada z kim nie mieszać.
— "Nakrywają dla panów na pierwszym piętrze, a jeśli panowie życzą sobie pójść...
— " Zapewne. — "Panowie będą tu zapewne nocować?
— "Nie, nie! my będziemy nocowali w moim majątku de la Rosz-nuar."
Na te słowa nieznajomy podniósł oczy; i z uwagą patrzy na mówiącego, który konczy: "Znasz zapewne ten zamek, panie oberżysto?
www.niepublikowany.pl