Dom biały. T.1 (Kock Paul)
Strona 89
Robino wstaje od stołu, idzie do służącego, bierze go na stronę i mówi mu: "Franciszku, pojedziesz naprzód do mego zamku.
— "Tak, panie dobrodzieju; ale którędyż to ?...
— "Weźmiesz się drogą do Set' Aman, potem zapytasz się... zresztą, dalibóg!., muszą ludzie o nim wiedzieć.
— "Tak, panie dobrodzieju; znajdę go pewno.
— "Oznajmisz murgrabiemu, że nowy jego pan przybędzie z dwoma młodymi panami.
— "Tak, panie.
— "Powiesz mu, żeby wszystko na nasze przyjęcie przygotował.... żeby nas przyjął — przyzwoicie!
— "Tak, panie. Każę mu posłać łóżka.
— "Dasz mu do zrozumienia... jak gdybyś to mówił sam od siebie — że nie je-
stem na grzeczności nieczuły.... i że powinni mię przyjąć z mową.
— "Tak, panie; to ja jemu powiem, że pan mówii, iż byłby rad, zęby go mowa przyjęto.
— "Ach, nie, ośle! nie mów, że ja ci to mówiłem, ale tak, jakbyś się sam domyślił.
— "Aha! ha! rozumiem! rozumiem!...
— "Potem Franciszku, pójdziesz do wszystkich wieśniaków;.... powiesz im Iakże o mojem przybyciu... dasz im do zrozumienia, że jestem — wielki!. " bogaty!...
— "I... powiedzieć że pan wielki —..;
— '"To jest — wspaniały, że mam ochotę wiele czynić, wiele, wiele!...
— "Powiem panie, że pan im chcesz wiele narobić!...
— "Tak! i że gdyby mie przyjęli z bukietami, z wystrzałami, okrzykami, tan-